Blog > Komentarze do wpisu
dzień mi się jakoś rozlazł, nie mogę się ogarnąć, dlatego piszę o nocnym autobusie, zamiast o 11. listopada
Gdańskie autobusy nocne to jest coś niebywałego. Używam ich od niemal 15 lat i stwierdzam fascynujący paradoks. Od tych 15 lat nic prawie się nie zmieniło w sposobach ich funkcjonowania, a jednocześnie - wciąż potrafią mnie zaskoczyć. Doprawdy, magia. Wczoraj jak zwykle w dzień przedświąteczny ledwo się wcisnęłam w N5, zadając sobie pytanie, czy kiedykolwiek doczekam jakiejś normalnej częstotliwości ich kursowania. Euro 2012, Stolica Kultury 2016, blablabla. Pytanie na tak zwanym marginesie: jak uczestniczyć w kulturze, gdy nie ma jak do tej kultury dojechać lub też powrócić od niej? 

Jednak tym razem chciałam raczej zwrócić uwagę na aspekt społeczno-towarzyski mojego ulubionego autobusu. Co robią ludzie w stanie lekko nietrzeźwym, gdy zmuszeni są wisieć na schodkach lub też stać na jednej nodze z milionem obcych ludzi nadeptujących im na stopy, kładących im się na ramiona oraz sapiących im w uszy? Wczoraj w N5 śpiewali piosenki. Gwoli ścisłości, inicjatorkami śpiewania były jakieś miłe hiszpańskopodobne panie (dokładnie ich nie widziałam, z racji tłoku i ścisku). Czy na programach typu Erasmus uczą wykonywania piosenek discopolo? Jesteś salona* o godzinie pierwszej w nocy bardzo mnie wzruszyło. Podobnie jak śpiewany chóralny dialog między zagraniczniakami a tubylcami. Nie wiem, czy wzruszyło to również kierowcę, raczej podejrzewam, że dorzuciło kamyczek do ogródka pt. "Autobusy nocne to jedna wielka patologia, którą jeżdżą tylko napruci w trzy dupy studenci i nastoletni dresiarze, dlatego należy je puszczać jak najrzadziej i traktować raczej w duchu wagonów bydlęcopodobnych, to nic, że bilety kosztują niemałe pieniądze, niech gówniarze płacą, skoro tak się zachowują, żaden szanujący się dorosły obywatel nie szlaja się po nocach, przecież wystarczy popatrzeć, co oni tu wyrabiają i od razu się odechciewa". 

Musiałam to z siebie wyrzucić, dawno przecież nic nie pisałam na mój ulubiony anty-zetteemowski temat. 

Przy okazji wszystkim dziękuję za wczorajsze niemałe piwo, ostatnio wypadliśmy chyba trochę z wprawy i z obiegu, a może to ja tylko wypadłam - w każdym razie było mi to potrzebne, jak i towarzyszące piwu nocne dziewcząt rozmowy o życiu oraz tzw. ludzkich sprawach, if you know what I mean.  Co ja poradzę, że chłopcy siedzieli akurat przy drugim końcu stołu. Układ przestrzenny wyraźnie zdeterminował charakter poruszanych tematów. Wiadomo o czym mogą mówić kobiety. Przecież nie o problemach społecznych, historii ani polityce. 

* Update będący przypisem, przypis będący updatem: tak, panie śpiewały Salona w miejsce Szalona, co potęgowało efekt komiczno-wzruszający. 
środa, 11 listopada 2009, czestnova
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: iwona, gob75-4-82-228-45-160.fbx.proxad.net
2009/11/11 22:38:58
jak milo widziec nowy wpis po paru zaledwie dniach od poprzedniego :)